20 sierpnia 2017

483. Dzień z mojego życia - 20/08/2017r.


Dawno nie było postu z serii " dzień z mojego życia". 


Niedziele zawsze zaczynam od porannego sprzątania, tak już mam, Dastin śpi a ja sprzątam, wiecie kurze, pranie, odkurzanie... później poranne SPA, ciepła kąpiel, maseczki na twarz i włosy i mniej więcej o 10 przychodzi czas na śniadanie. To moja rutyna i bardzo to lubię. :)  

Śniadanie:
- 50g musli* 
- 125g jogurt kokosowego ( kubeczek ) 
- borówki i maliny 
- wiórki kokosowe 

*Znalazłam musli o niskim IG, bez dodatku cukru, więc to pewnie będzie moje śniadanie przez najbliższy czas. 

Do 12 zajęłam się swoim bullet journal ( pierwsze zdjęcie ) rozpisałam przyszły tydzień, uzupełniłam poprzedni i wszystko co inne.


II śniadanie:
- brzoskwinia
Mam nowe lustro w domu więc zrobiłam sobie zdjęcie - jedna z koszulek które kupiłam w PL... ma super dekolt, ale biust w nim wygląda ogromnie, ale chyba to dobrze ?

Postanowiłam jednak ruszyć się z domu, nie planowałam tego bo mamy pociągi zamknięte do końca miesiąca na większość tras z których korzystam, a ja na prawdę nie lubię jeździć autobusami... ( choroba lokomocyjna ). Sprawdziłam trasę i pojechaliśmy do drugiej mojej ulubionej dzielnicy na zakupy. Na Sutton, z Wimbledon jedzie się tam 20 minut pociągiem. Na szczęście na tą trasę pociągi jeździły.
W planach miałam kupić rzeczy do bullet journal, nie dla mnie, dla znajomej z którą wymieniam się przesyłkami. Ale o tym napiszę jak dostanę od niej paczkę i wtedy pokaże co ja jej kupiłam.


Obiad:
Zestaw sushi ( ryż, awokado, łosoś, słodki groszek, sos sojowy )

Po zakupach mieliśmy 30 minut do pociągu powrotnego, więc postanowiliśmy pójść na kawę, a przy okazji ja rozpakowałam swój nowy nabytek. Jak zwykle nie planowany... choć jak wiecie coś graficznego było na mojej " liście zachciewajek ", nie kupiłam tabletu, a postawiłam na notes graficzny.
Podoba mi się bardzo wizualnie, jak będzie działać, zobaczymy, może Wam pokażę, może nie. :)

www.wacom.com <- link do Notesu Graficznego 

POKEMON <3  Zdjęcie z GameShop, myślę czy sobie nie kupić tej uroczej pomarańczowej czapki... To te wewnętrzne dziecko się odzywa.


Ostatnio zakupy robię w piątek, więc zaszliśmy do sklepu po drobiazgi. 
- Dwa zielone soki
- borówki / maliny / truskawki
- chusteczki do twarzy ( do torby na siłownię )
- żel z GARNIER
- tonik z Neutrogenar


Wczoraj zrobiłam czekoladki, dziś chciałam je oblać czekoladą, i jakiś skrzat w nocy mi podkradł trzy...  A tak na poważnie zjedliśmy wczoraj.

Podwieczorek:
- dwie czekoladki


Wegańskie kokosowe czekoladki ( bez cukru )
Trzy wersji czekoladek i wszystkie z takim samym środkiem.
Składniki na środek:
- puszka mleka kokosowego 
- 200g masła / kremu kokosowego* 
- 50g ksylitolu ( można użyć erytrolu, cukru kokosowego lub innego zamiennika cukru )
Dodatki:
- gorzka czekolada bez dodatku cukru 
- sylikonowe foremki
Sposób przygotowania:
*puszkę mleka kokosowego zostawić na noc w lodówce
- przygotować "kąpiel wodną" [ wlać do garnka wodę, zagotować i postawić na garnek miskę ]
- otworzyć puszkę i do miski przełożyć tylko gęstą zawartość, włożyć do miski masło kokosowe i razem wszystko rozpuszczać. 
- do masy dodać erytrol i mieszać aż wszystko się rozpuści
- 1/3 masy przekładamy w inną miskę i dodajemy pół szklanki żyta preparowanego ( dmuchanego ) 
- rozpuszczoną masę przelać do foremek i schować do zamrażalki na kilka godzin ( najlepiej na noc ) 
- gdy masa zastygnie wyjmujemy czekoladki z foremki i oblewamy ulubioną rozpuszczoną czekoladą.
* masło kokosowe można kupić między innymi w Tesco pod nazwą: Creamed Coconut ( wpiszcie w google żeby zobaczyć jak wygląda ) można zrobić również samemu miksując wiórki kokosowe na " masło" ( zdjęcie w komętarzu )

Do 1/3 czekoladek zrobiłam własną czekoladę ( Dastin ją bardzo lubi, ja nie koniecznie )
Składniki:
- 40g masła kakaowego ( do kupienia w bloczkach, można też użyć oleju kokosowego ) 
- 20g cukru kokosowego
- 40g masła orzechowego 100% z kawałkami orzechów 
- 10g naturalnego kakao.
Sposób przygotowania:
Wszystkie składniki rozpuścić w kąpieli wodnej. 
Taką czekoladę nalałam do foremek przed włożeniem masy kokosowej.
Czekoladki z własną czekoladą są na zdjęciu po prawej stronie.

Każda czekoladka ma około 100kcal. 



Wieczór to czas na siłownie. 
Dziś trening górnych partii ciała i cardio.
Ostatnio po treningu bosku trzy dni mi plecy bolały... dziś robiłam wszystkie ruchy do boksu z ciężarkami 3 kg... coś czuję że dopiero jutro wieczorem poczuję co to ból zakwasów... 


 Kolacja:
- kotleciki brokułowe ( rozdrobiony brokuł, podsmażone pieczarki, jajka, płatki drożdżowe, wędzona sól, wędzona papryka, pieprz )
- sałatka: szpinak, pomidor, ogórek, młoda cebula, ser mozzarella, wszystko oblane oliwą z oliwą i posypane pieprzem.




Dzisiejszy cytat, i dzień się kończy. Dobranoc. 

KONIEC
Pat
:)Dz

5 komentarzy:

  1. Te czekoladki wyglądają przepysznie <3 uwielbiam takie posty ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Te czekoladki <3 Też prowadze taki dzienniczek :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Śliczny masz ten BuJo! Od razu chce się działać! :D

    OdpowiedzUsuń
  4. Czekoladki super, muszę wypróbować przepis :) śniadanie i sushi, mniam :)

    OdpowiedzUsuń