9 sierpnia 2017

480. Gdynia - Seebloggers - dzień z Martą (tluszczunadchodze) - fotorelacja.


Dziś zapraszam Was na foto relacje z Gdyni ( niedzieli 23 lipca)



No to od początku.
W Gdyni byłam około 10 rano, gdzie czekała na mnie Marta, z kubkami kawy i czekoladowymi ciasteczkami, które upiekła dzień wcześniej, ciasteczka były boskie! Ja sie pytam czemu jeszcze na jej blogu nie pokazał się przepis? :)

Blog Marty -> www.tluszczunadchodze.blogspot.co.uk


Z dworca pojechałyśmy do Pomorskiego Parku Naukowo - Technologicznego, miejsca docelowego, gdzie odbywało się SeeBloggers. Na miejscu byłyśmy około 11 i odrazu poszłyśmy się zarejestrować.


Każda z nas dostała plakietkę i torbę wełnianą #darylosu, w torbie znalazłam: mapę Gdyni, notes, żelki i cukierki. :)


Po wejściu znalazła nas Natalia www.nebeskaa.blogspot.co.uk i za chwilę dołączyła do nas Ania www.slimsizeme.pl. Godzinkę spędziłyśmy na plotkach, jak to kobiety.

Od lewej -> Ja, Ania, Marta i Natalia.


Przy okazji z Martą zjadłyśmy lody - pyszne były - tak bardzo nie zdrowe. :)


O 12 rozpoczą się pierwszy wykład:  "Z bloga do realu, czyli jak odnieść sukces w offlinie".
Uważam, że panel dyskusyjny był fajny i ciekawy, było konkretnie i na temat, kilka rzeczy sobie zapisałam, które wciele niedługo w życie swoje i w prowadzeniu bloga.




Na wykładzie byłyśmy we trzy. I na ten wykład trzeba było się wcześniej zapisać.


 Po 45 minutowym panelu poszłyśmy coś zjeść ( przynajmniej ja jadłam ) i na herbatę.



Mój posiłek: chleb razowy, twarożek ze szczypiorkiem, pomidorki, ser.
Herbaty " robiło" się samemu, a raczej wsypywało się do torebeczki ulubione dodatki i się parzyło.
Moja herbata: liście zielonej herbaty, hibiskus, skórka pomarańczy, suszone truskawki.

Przed kolejnym wykładem pożegnałam się z Natalią ( musiała wracać ) i zostałyśmy same z Martą.


Na kolejny wykład dostałam się również z Martą ( wcześniej ustaliłyśmy, żeby zapisać się na takie same ) był to wykład: firmy Asus "Sekret na atrakcyjną fotografię mobilną" które poprowadził Mariusz Stachowiak. 


Wykład trwał 1.5h i każdy z nas dostał długopis i notes Asus'a,  dla mnie się przeciągał i tak bardzo czekałam na koniec ( może dlatego, że jestem po szkole fotograficznej i w sumie nic się nowego nie dowiedziałam ? ) ... ale Marta mówiła, że się dużo dowiedziała i będzie korzystać ze wskazówek. 


Od razu po wykładzie z fotografi czekał nas ostatnio wykład dla wszystkich, na sali ogólnej przowadzony przez Tomka Tomczyka znanego jako Jason Hunt. Osobiście słyszałam o nim, ale to Marta wyczekiwała właśnie ten wykład, można powiedzieć że to jej idol, wzór, człowiek, który ją inspiruję. Wykład był krótki, ale konkretny i na temat, bardzo mi się podobał, mam nadzieje że i moją inspiracją zostanie Tomek. Jedno myśl utkwiła mi w głowię " nie bądź niedzielnym blogerem... " no własnie, a ja jestem i to takim 100%. :)


Przed wykładem dostałam od Marty książkę Tomka, czeka w kolejne do przeczytania, na pewno przeczytam ją w tym miesiącu.


Po wykładzie wszyscy zaczeli wychodzić, a ja " kazałam" Marcię iść i porozmawiać z Tomkiem, gdyby to był mój idiol to ja bym wystrzeliła jak z procy i stała jako pierwsza po autografi i zdjęcia, oraz zamienić kilka słów. Udało mi się ją przekonać (czasami trzeba zwalczyć nieśmiałość )  przy okazji dałam jej moją nową książke i o to mam autograf, Marty kolejne marzenie się spełniło, a ja posiadam książke z autografem. 



Bardzo mi się podobały wszystkie plakaty, które zostały narysowane w czasie SeeBloggers, tu jeden z nich - Łukasza Jakóbiaka, akurat Łukasz miał swój wykład w sobotę, a mnie nie było. 

Podsumowując jeden dzień SeeBloggers.

Ogólna ocena niedzieli: mocne 8/10 :) 

Plusy: 
- Było po prostu fajnie, bardzo dobra organizacja, ciekawe wykłady. 
- Wszystko było za darmo i było dużo rzeczy zapewnionych: woda, kawa, herbaty, naturalne energetyki, jedzenie, słodkości... ciągle stoły były pełne. 
- Absługa stoisk i wszyscy organizatorzy byli bardzo pomocni i uśmiechnięci. 
- Czas leciał szybko i przyjemnie, nie było nudno nawet na przerwach.
- Było dużo ciekawych stoisk z kosmetykami, pielegnacją, gadżetami... 


Minusy:
- Było dużo jedzenia, ale mało zdrowego... miałam wrażenie, że wszędzie są zozole, fajnie - jako dziecko lubiłam zozole, ale nawet owsianki które dostaliśmy były z "toną" cukru w składzie, na stole zamiast czegoś naturalnego stały ryże czekoladowe albo płatki kukurydziane...  brakowało mi owoców i warzyw jako dodatki... A może tylko ja jestem przewrażliwiona i przesadzam, możliwe? :) Ale to co pokazałam na zdjęciu było jednymym posiłkiem na jaki się zdecydowałam. ( oprócz lodów, taki grzeszek ) 
- Dużo blogerów było aspołecznych, serio... a może już wszyscy byli zmęczeni ? Myślałam że jak ktoś bloguję, to jest otwary na świat, w końcu dzieli się ze światem swoim życiem. 

Czy będę za rok? 
Tak, chciałabym bardzo być dwa pełne dni, zobaczyć jak to jest od otwarcia imprezy do zakończenia, jeśli mi się uda to chętnię przylecę do Gdyni również za rok. 


Jak ten czas szybko zleciał! Po wszystkim poszłyśmy z Martą nad morzę, kupić Magnesy, zjeść, napić się piwa i po prostu spędzić razem czas, bo ten dzień miał być nasz. 
* pierwsze zdjęcie postu zrobiła mi Marta, jest przepiękne ! :) 



Wspólny obiad: Dorsz z pieczonymi ziemniaki z koperkiem, mix sałatek.


Piwo z sokiem malinowym <3 :) 


Ostatnie 2godziny spędziłyśmy rozmawiając, i niestety czas płynie szybko, musiałyśmy się zbierać na pociąg. Ja do Słupska, Marta do Poznania.

Tu muszę się pochwaliś, że dostałam od Maty prezent, a raczej dużo prezentów, chyba byłam grzeczna, że sobię zasłużyłam? Dostałam trzy pięknie zapakowane pudełka w których znalazłam:
- naturalne mydełko z Grasse ( Prowansja - Francja )
- maseczkę z Niemiec
- świeczkę z YC
- pocztówki <3 :) - pocztówek nigdy dość !
- książkę Tomka - którą pokazałam wyżej z podpisem.


Magnesy: Zielona Góra oraz Geneva.


Słodkości, swoją drogą ten batonik Kraina miodu ( dostępny w Rossmanie ) był obłędny! :)


Herbatę ( czekam z nią na chłodniejsze dni, na pewno będzie pyszna) i napój AloeVera ( z ananasem, mój ulubiony ! )


 I " wisienka na torcie " ilustrowana książka Harrego Pottera ( po Polsku ) Jupi! :) Ale się cieszę. 

Dziękuje Marta za wszystko, za cały dzień razem, za prezenty i za to że jesteś. 

KONIEC
Pat

3 komentarze:

  1. Może uda nam się za rok też pojechać na takie spotkanie blogerów :D

    OdpowiedzUsuń
  2. Żałuję, że nie mogłam wpaść na See Bloggers :(

    OdpowiedzUsuń