2 sierpnia 2017

479. Foto relacja - wakacje 2017.


Najpiękniejsze wschody i zachody słońca są gdy się leci samolotem.

Dziś bardzo dużo zdjęć, foto relacja z dwóch tygodni w Polsce.


Zacznę od tego że jakiś czas temu dostałam dwa zaproszenia, jedno na wesele przyjaciółki, drugie na rodziną imprezę z okazji 60 lecia małżeństwa mojego wujostwa ( mojej babci rodzonej siostry ), a przy okazji odbył się kilka innych imprez. Więc ten wyjazd był dedykowany specjalnym wydarzeniom, i nie mogę powiedzieć że odpoczęłam, długie podróże, dużo alkoholu i jeszcze więcej tańczenia, bo z każdej imprezy wracałam po 5 rano, to wszystko nie służyło odpoczynkowi. :)

Zacznę od początku. 
W czwartek (13.07 )  rano wylecieliśmy, a wieczorem mieliśmy wieczór panieńsko - kawalerski, niektórych może dziwić, że dwie imprezy zostały połączone, ale dla mnie to był strzał w dziesiątkę, ponieważ nikt się nie znał i wszyscy byli z najróżniejszych zakątków Świata, zaczynając od nas, przylecieliśmy z Londynu, a Państwo młodzi z Holandii, świadkowa mieszka w Łodzi, przyjaciele w Krakowie lub w Lublinie, a samo wesele odbywało się w Białymstoku.


Ta impreza nas połączyła i zostanie w pamięci na długo, dzięki niej wszyscy się poznaliśmy i tą noc i weselną przetańczyliśmy wszyscy razem.

Monia - Panna Młoda - jest moją przyjaciółką ze szkoły fotograficznej. :)

Piątek ( 14.07 )
Gdy podróżuje, to nie śpię, więc po 50 godzinach bez snu, w piątek spałam, odpoczywałam, spędzałam czas z rodziną i nawet popołudniu pojechaliśmy na zakupy i zjeść tak słynne burgery od Krowarzywa,  taki 100% dzień lenia.

Sobota ( 15.07 )
Dzień wesela. Nie robiłam zupełnie nic, szykowałam się na imprezę, bo wiedziałam, że znów skończy się o 5 rano.


 Po południu przyjechała po nas Beata z swoim chłopakiem.
 Beata - przyjaciółka ze szkoły fotograficznej - z nią zarywałam nocki ucząc się na egzaminy.


 Monia + Janusz = <3



Jak widać przy stolikach było po 8 osób, oczywiście siedzieliśmy z Beatą, a ten co dobiera się do alkoholu to Kamil - Panny młodej brat.
Wiem że, miałam napisać o jadłospisie: a więc miałam zapewniony jadłospis bez mięsa, co było bardzo miłe, bo z całego wesele tylko dwie osoby miały podane inne jedzenie.



Zabawa była boska, jedliśmy, piliśmy i bawiliśmy się do rana, byliśmy w domu dopiero około 6rano.

Niedziela ( 16.07 ) 


Byliśmy na gokartach, to już chyba nasza tradycja, gdzie jesteśmy, tam Dastin jeźdź na gokartach.

Poniedziałek ( 17.07 ) 
Dastin wsiadł do pociągu i pojechał na kilka dni do Bydgoszczy do przyjaciela, a ja zostałam bo miałam jakieś "milion" spraw do załatwienia i przy okazji chciałam spędzić czas z rodziną.
W niedziele po pracy przyjechała do mnie kuzynka Aneta i została na noc, ponieważ cały poniedziałek miałyśmy spędzić razem, pójść razem coś zjeść, pójść do kina, zrobić zakupy i tatuaż.


Aneta - kuzynka - co prawda zdjęcie z innego dnia, ale też się liczy.


Tatuaż - equilibrium.


 Polecam - Tatuatorke Patrycje. www.facebook.com/PatiTattoo <-



Kupiłam dużo koszulek - i wszystkie białe. :)


Przy okazji dostałam paczkę od sklepu: www.superkrowka.pl :)


Wtorek (18.07 ) 
Rano pojechałam zrobić wszystkie badania, a zaraz po badaniach pojechałam " odwiedzić " babcie na cmentarzu i na kilka godzin na wieś ( do Anety ) mama chciała iść na grzyby do lasu, a ja po prostu położyć się na kocu i nic nie robić, a raczej uzupełnić swój notes.


Po 16 musiałam odebrać wyniki badań, miło mnie zaskoczyły ale i zmartwiły. Plus taki że naprawiłam wszystkie niedobory między innymi żelazo, witamina d3... wszysto jest w normie, minus jest taki że.... może o tym kiedy indziej. :) Ale wyniki zmieniły wiele, wszystko co przewidywałam okazało się prawdą.



Kino w poniedziałek nie wypaliło więc zarezerwowałyśmy bilety na wtorek, Aneta znów do mnie przyjechała i przy okazji zabrałyśmy jeszcze jedną nasza kuzynę Kasie. Tak, tak byłyśmy na Minionkach i miałyśmy największy kinowy popcorn i ubaw jak dzieci, 100% pielęgancja wewnątrznego dziecka. Ale to nie nasza wina że w kinach ZUPEŁNIE nic fajnego nie było, a minionki były najlepsza alternatywą do babskiego wieczoru.

Środa (19.07 ) 
Rano poszłam na długi spacer z przjacielem, około 12 pojechałam do lakarza, a po lekarzu na zakupy, miałam w planach kupić prezent dla kuzyna na 30 urodziny jak i dla Pauliny ( brata dziewczyny ), razem obchodzą urodizny 20 lipca. Po południu dołączył do mnie mój przyjaciel i całe popołudnie i wieczór spędziliśmy razem.

Czwartek ( 20.07 ) 

Rano wręczyłam prezent dla Pauliny, i na 12 byłam umówiona w biurze ZEPTER, kupiłam zestaw naczyć, kiedyś na pewno gdzieś się pojawią. Poźniej znów przyjechała do mnie Aneta i tym razem ona chciała kupić prezent dla swojego brata na 30, więc znów na zakupy... Ten tydzień cały spędziłam z Anetą i na dużej ilośc zakupów. Jak już wszystko miałyśmy kupione odwiozałam Anetę na dworzec ( Aneta miaszka 20km od Białegosotku ), i wrócił Dastin.

Piątek ( 21.07 )
Rano byliśmy uziemieni, bo ja nie mam klucza a mój brat poszedł na siłownię, przyjechała do nas Aneta ( tak tak, ten tydzień był nasz ) i Dastin zaprosił nas na pizze ( zdjęcia post wcześniej ), piątek był też dniem 30 urodzin mojego kuzyna, więc popołudniu, wyszykowaliśmy się i poszliśmy na imrezę, z której znów wróciliśmy około 6 rano.



Impreza była cudowna, tańczyliśmy i tańczyliśmy i tańczyliśmy. :)


Każdy z nas ( zaproszonych gość na impreze niespodziankę ) musiał przygotować zdjęcie z życzeniami, o to nasze zdjęcie dla Tomka, Ania ( Tomka dziewczyna ) zrobiła mu piękny album.

Sobota ( 22.07 )
Po co odpoczywać? :) To dzień przyjęcia, więc mimo, że wszyscy (ja, Dastin, mój Bart i jego Dziewczyna, Aneta, moje kuzynki: Kasia i Wioleta, Tomek ( solenizant ) z Anią ( dziewczyną )) wróciliśmy o 6 rano, o 12 siedziliśmy pięknie w kościele, na mszy z okazji 60 lecia małżeństwa, i od razu po mszy pojechaliśmy na przyjęcie.


Mama i wujek Tadeusz <3 :)




To byl również dzień wyjazdu, musieliśmy o 18 się pożegnać, aby wrócić do domu spakowac się i o 20 wsiąść do pociągu do Słupska... To był szalony tydzień... czekała nas cała noc w podróży... W Słupsku docelowo mieliśmy być około 5 rano.

Niedziela (23.07) 
Około 5.30 byliśmy w Słupsku u Dastina taty, ja się spakowałam i poszłam spać na 2godziny, ponieważ około 9 miałam pociąg do Gdyni, gdzie byłam umówiona z Marta z bloga: www.tluszczunadchodze.blogspot.co.uk, ten dzień zasługuję na odzielny post, więc pojawi się jako kolejny. W niedziele po 22 wróciłam do Słupska.


Poniedziałek (24.07 )


  Rano obudziłam mnie Monisia ( Dastina siostra) z nowym członkiem rodziny, Luną. :)



Uwielbiam Słupsk i Ustkę, i taki był plan na cały poniedziałek. Spacerowanie... :)
W Słupsku powstaje alejka Niedźwiadków... Jak już wszyskie będą to na pewno napiszę post i pokażę zdjęcia. :)




  
Ustka. 



W Ustce również odwiedziliśmy znajomych, a o to ich Zuzia. 
Po południu Dastina tata zaprosił nas na Sushi ( zdjęcie post wcześniej ), wróciliśmy póżno i wszyscy razem obejrzeliśmy film: Planeta Singli. 

Wtorek ( 25.07 )
Rano pojechaliśmy z Dastinem do galerii Jantar kupić karty podarunkowe dla Dastina Taty i Asi oraz kupić im bilety do kina żeby po południu poszli na randkę a my zajeliśmy się Monisią. I w tym czasie pożyczyłam laptopa od Asi i napisałam post na blogu o zakupach z PL. Wieczór spędziliśmy razem oglądając film: Payback. 

Środa ( 26.07 ) 
To czas powrótu, lot mieliśmy po 19, Dastina tata poszedł do pracy, Asia pojechała pozałatwiać sprawy, a ja z pomocą Monisi nas spakowałam. Na autobus na lotnisko odwiozła nas Asia z Monisią, a oto wspólne zdjęcie. :)



  Asia - Dastina macocha. 



Na lotnisku Dastin mi kupił liska - słodki. :)
I to koniec, działo się, bardzo dużo się działo, do domu wróciliśmy po północy a już w czwartek ja poszlam na cały dzień do pracy.

* W poście wiele rzeczy pominełam i wiele nie pokazałam, nie o wszystkim mogłam napisać i dużo osób nie chciało abym ich tu pokazała.  Można powiedzieć że post przedstawa połowę mojego czasu spędzonego w Polsce. Mimo tego wyszedł bardzo obszerny. 


8 komentarzy:

  1. Cudowne migawki! Widać, że było aktywnie, a ty aż promieniejesz :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Widać, że urlop się udał :) A Panna Młoda przepiękna <3

    OdpowiedzUsuń
  3. Wow. Te zdjęcia z samolotu są super *.*

    ~ A.

    OdpowiedzUsuń
  4. Wow, miałaś niezłe tempo. Ale ile pięknych wspomnień!

    OdpowiedzUsuń
  5. Pięknie, pamiętam jak odwiedzałam Cie na blogu jakiś rok temu - zmiana niesamowita. Rewelacyjna. Promieniejesz :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Miałaś bardzo aktywny czas, tyle się działo a piszesz, że to zaledwie połowa :D Po takim wyjeździe to dopiero należy się odpoczynek xD

    OdpowiedzUsuń
  7. jak ty to wszystko dałaś radę spamiętć? Chyba notowałaś w swoim bj:)
    Też byłam na weselu ale niestety nie z mojej rodziny i nawet nie mówiłam że nie jem mięsa więc na moim talerzu lądowały kotlety i żywiłam się samymi ziemniakami xD
    Nie odpoczęłaś ale takie intensywne wyjazdy to mnóstwo wspaniałych wspomnień któe udał ci się uwiecznić, odpoczywać będziesz w Londynie:):)
    pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń