4 marca 2017

443. Wyjazd do Polski 25.02 - 01.03.2017r.

Cześć Cześć.
W końcu jestem, wróciłam i dziś napiszę Wam jak mi minął czas w Polsce, co robiłam, co jadłam, co kupiłam itp itd.. Post będzie bardzo długi.

Piątek 25.02.2017r. 


Zacznę od tego że ja zawsze latam bardzo wcześnie rano, moje loty są pomiędzy 6-8 rano, co się łączy z bardzo wczesnym wyjściem z domu. W miniony piątek żeby zdążyć na lot na 8am, wyszłam z domu o 3.30, musiałam dojechać do centrum dwoma nocnymi autobusami, a autobus z centrum na lotnisko miałam o 4.40am.


W tym roku byłam w Polsce 5 dni i pojechałam z dużym bagażem mimo że miałam w walizce tylko 11kg i połowę to były prezenty, to wróciłam z 21kg :). Ubrałam się na sportowo ponieważ wyjechała po mnie siostra i nasze palany były piękne - wspólne zakupy w Warszawie a galerii Mokotów.



Śniadanie na lotnisku:
- Zestaw Sushi.


Zakupy na lotnisku 
- Reese's w ciemnej czekoladzie ( kupiłam paczkę sobie i dla siostry - 44kcal szczęścia )
- Paletka cieni - NAKED2 :) Już dawno za mną chodziła i w końcu mam, już robiłam makijaż i jest idealna. To już moje kolejna paletka od NAKED.


Przyleciałam, odebrałam bagaż, moja siostra już na mnie czekała, i pojechałyśmy do Galerii Mokotów. Moim celem między innymi były żele antybakteryjne z Bath&Body Works które potrzebuję na siłownie. Wybrałam cztery zapachy z kolekcji jesienno- zimowej.


Siostra wyciągnęła mnie na kawę, niedobra kobieta, nie spałam i miałam w planach przespać podróż w samochodzie do Białegostoku.
Starbucks - latte z mlekiem kokosowym.


W galerii również znalazłam sklep PROFIMED, w którym kupiłam bambusową szczoteczkę do zębów. Jak i kilka smaków cukierków bez cukru:
- karmolowe z nadzieniem czekoladowym
- malinowe
- pomarańczowe
- pomarańczowe z nadzieniem czekoladowym
- arbuzowe
I dostałam po jednym cukiereczku innych smaków. Kawowy z czekoladą był przepyszny.


W domu czekała na mnie mama z zupą szczawiową z jajkiem. Omomom... najlepsza :)


Przy okazji będąc jeszcze w Londynie zrobiłam małe zamówienie różnych produktów które kupiłam dla mamy do prezentu urodzinowego, wszystkie produkty są naturalne, niesiarkowane i bez zbędnych dodatków.
Dla mamy:
- orzechy nerkowca
- suszone morele
- suszone figi
- mieszanka warzywna
- suszona żurawina
- sproszkowana wanilia
- pestki słonecznika
- suszone pomidory
Dla mnie:
- orzechy laskowe ( będzie nutella )
- suszone pomidory
- pestki słonecznika
- przyprawa do piernika
- sproszkowana wanilia
- kasza pęczka
- suszona żurawina.

Po powrocie wybrałam się z mamą na siłownie i zrobiłyśmy trening górnych partii ciała. A po treningu siłowym poszłyśmy na salę i zrobiłyśmy pilates z wykorzystaniem piłek, byłyśmy na siłowni aż do 22. Po siłowni zjadłyśmy zapiekanki z awokado i serem. I tak się zakończył mój dzień.

Sobota: 25.02.207r. 


Śniadanie:
- Dwa tosty żytnie z awokado, serem z buraczkami. 
W domu czekała na mnie również przesyłka od Marty z bloga www.tluszczunadchodze.blogspot.co.uk < Klik <-, w olbrzymiej kopercie znalazłam książkę ale i nie tylko, tylko nie wiem dlaczego nie zrobiłam zdjęcia wszystkiego, ale napiszę co znalazłam w środku:
- książka: Metoda Cross- Treningu
- zakładnki do ksiażek 
- lawendowa świeca
- różne herbatki
- pocztówki
- Niemiecka odzywka do paznokci - podobno jedna z najlepszych
- słodki mus bez cukru.
Dziękuje ślicznie wszystko jest idealne. A książkę już zaczęłam czytać. 

II śniadanie:
- jogurt mrożony bez cukru z owocami
- granola z owcami
- zielony koktajl. 
Wszystko z redberry, ale o tym napisze oddzielny post ponieważ zostałam zaproszona do przetestowania produktów i są naprawdę pyszne. 


Jak rok temu, tak i w tym roku byłyśmy w kinie:  Ciemniejsza Stronie Greya - boski film <3


Obiad:
- krokiet z pieczarkami
- barszcz ukraiński.



Przy okazji kupiłam sobie buty - butów nigdy za wiele. Tak, tak mam w nich około 1.90 wzrostu :) 
I przetańczyłam w nich całą noc przy dużej ilości alkoholu. Bardzo wygodne. 


Kawa i ciacho z mamą. 
Moja była late z mlekiem migdałowym ( mamie nie smakowała) i wegańskie ciasto bez cukru. 
U mamy zwykła late i ciasto ala keks z dużą ilością żurawiny i polewa z białej czekolady. 


I wieczorem była impreza, zawszę jak chodzę z mamą na imprezy to nie schodzimy z parkietu, spotkaliśmy dużo znajomych, dużo wypiłyśmy i w niedziele do 14 nie podnosiłam się z łóżka, gdyż " kac morderca " nie dał mi żyć, po 2 już było oki. 

Niedziela 26.02.2017r. Mamy urodziny. 

Musicie mi uwierzyć że codziennie jadłam te samo śniadanie, grzanki z awokado i serem, dlatego nie robiłam zdjęć. 


Mama <3 :) 
Mamo, mamo co Ci dam ?
Jedno serce tylko mam.
A w tym sercu, róży kwiat.
Mamo, mamo żyj STO LAT !


Całą niedziele spędziłam z rodziną, najpierw pojechaliśmy do jednej cioci na wieś, później do drugiej, bardzo mi zależało aby odwiedzić moją kuzynkę, która jest w ciąży aby dać jej prezent, ponieważ przed urodzeniem Pawełka już się nie zobaczymy. 


Fifi <3
Też spodziewa się maluchów ! :)


Ciocia Ania <3 :) 


Aneta <3 


Podwieczorek: Budyń waniliowy z czekoladą bez cukru. 


Dzień minął szybko, urodziny najlepiej obchodzić w gronie rodzinnym. 
Na pewno jesteście ciekawi co mama dostała na urodziny, niestety nie zrobiłam zdjęć bo zapomniałam, i przez resztę pobytu robiłam bardzo mało zdjęć.

Podarowałam mamie:
- miód MANUKA 
- trzy charms od PANDORA: literkę H, serduszko z kamieniem znaku zodiaku, kulkę fioletową
- serce czekoladowe ( bez cukru, z orzechami i nasionami goja ) 
- orzechy/ owoce suszone które pokazałam wyżej
- oraz batony o których za chwilę napiszę. 


Razem z dziewczynami z Bezbolesne Usuwanie Cukru z Diety dostałyśmy paczkę od OhoNatural. Każda z nas dostała po 12 batonów i po dwie paczki suszonych bananów w kakao. Moja mama dostała połowę pudełka, aby sobie popróbowała, drugą połowę przywiozłam dla Dastina. Aah takie same paczki będą do wygrania w następnym tygodniu w konkursie na blogu Bezbolesnego -> Więc tam zaglądajcie. 


Poniedziałek: 27.02.2015 


Na 9 rano miałam umówiony masaż całego kręgosłupa, oraz naświetlania lampą górnej części. 

Później miałam do pozałatwiania kilka spraw i zabiec do kilku lekarzy, po wszystkim pojechałam z mamą na zakupy, czas miną bardzo szybko. 

Na 19 pojechałyśmy na siłownię, i ja zrobiłam trening nóg, cardio i rozciąganie. 

I tak naprawdę tak się skończył dzień, lekarze, załatwianie spraw, odpoczynek, oglądanie tv, siłownia, sen. 

Wtorek 28.02.2017r. 
Ten dzień miałam do spędzenia ' sama ze sobą " zaplanowałam go tak że wyszłam z domu o 8.30  a wróciłam razem z mamą po pracy o 19. 

Na 9 miałam znów masaż i naświetlania lampą, na śniadanie zjadłam znów zapiekanki ... :) 



O 10 przyjechał po mnie, przyjaciel i poszliśmy na najlepszy " sernik w mieście" z ciepłymi malinami i kawę, spędziliśmy cudownie półtora godziny. 


Michał odwiózł mnie pod galerię, ponieważ na 11.30 kupiłam sobie bilet do kina. 

Tak tak poszłam sama do kina, nikt nie chciał iść, nie to nie, ja UWIELBIAM Vin'a Diesel'a i musiałam iść na XXX- reaktywacja. 
Film cudowny, na pewno obejrzę go jeszcze nie raz, a Nina Dobrev odegrała najlepiej swoją rolę jak tylko mogła. 


Jak Wam pisałam w poprzednim poście " przeprosiłam się ze swoim aparatem" więc pojechałam kupić do niego nową kartę pamięci i filtr. Mam go ze sobą i od jutra zdjęcia do przepisów będą pojawiać się w nowym obiektywnie. 


Później pojechałam do centrum bo była piękna pogoda i poszłam na spacer, do parku i po deptaku w Białymstoku. Zaszłam do kilku miejsc aby zjeść obiad, i to była katastrofa... 
Ceny za sałatkę to ludzie z kosmosu wzięli, więc po krótkim namyśle poszłam do miejsca, do którego zabierała nas mama jak byliśmy z bratem dziećmi. 

Mój obiad to:
- dwa naleśniki z pieczarkami
- ciepłe buraczki
- kisiel bez cukru
- zupa z soczewicy. 


Wracając do domu zaszłam do sklepu z suplementami.
Kupiłam dla siebie przed treningówki ( smaki: grejpfrutowy, cola, czerwony poncz ) i dla Dastina batony na spróbowanie. 

Kupiłam sporo " małych" rzeczy dla których nie zrobiłam zdjęć:
- krem do twarzy z ziaja ( kozie mleko )
- odżywkę do paznokci ( 8 w 1 )
- różne leki
- sękacz dla Dastina
- organiczną żurawinę w tabletkach
- kilka paczek tofu wędzonego / z bazylia ( z Lidla )
- kilka maseczek ( zwierzaków - pokaże je w którymś niedzielnym poście )
- nawet przywiozłam ze sobą 10 jajek prost ze wsi i już upiekłam ciasto kilku.


I ostatnia rzecz jaką kupiłam to książka:
- hygge: Duńska Sztuka Szczęścia. 
Podobno świetna, jeszcze nie czytałam, w planach mam zacząć czytać w niedziele. 




Po całym dniu chodzenia, pojechałam na dworzec i na jedną godzinę poszłam z Anetą ( zdjęcie wyżej) do MC( na kawę :) )Po 19 wróciłam do domu i spędziłam cały wieczór z mamą, mój autobus na lotnisko był zaraz po północy. Pożyczyłam od mamy poduszkę i  przespałam całą podróż, na szczęście bo naprawdę nie lubię latać. 

Oh kto dotrwał do końca? 
To naprawdę długi post, ale to już wszystko, czas z rodziną zawsze mija szybko i jest cudownie. 
W tym roku wybieram się na dłużej do Polski, w okresie letnim.
 Już nie mogę się doczekać. 

Pamiętajcie o uśmiechu. 
Pat 


9 komentarzy:

  1. Taki serniczek i szczawiową bym zjadła pychotka <3 Super, że pobyt się udał <3

    OdpowiedzUsuń
  2. Dotrwałam do końca! :D Widzę, że wspaniale spędziłaś czas z rodzinką! <3

    OdpowiedzUsuń
  3. Również dotrwałam😃
    Na te kilka dni praktycznie urwał się nam kontakt więc z chęcią dowiedziałam się co porabiałaś😊

    OdpowiedzUsuń
  4. Ile pyszności <3 widać, że udany wyjazd :) Masz szczęście z tymi porannymi lotami, z Dublina ostatnio są same wieczorne i mój chłopak marnuje cały dzień wolnego (pracuje tylko popołudniami), a widzimy się strasznie późno :(

    OdpowiedzUsuń
  5. Bardzo fajny post. :-)
    Zupka szczawiowa zawsze pycha. :-)
    Moja córka mieszka niedaleko Londynu i również zawsze jak przylatuje przywozi mi różne cuda - bakalie, posypki do ciast itp. :-D

    OdpowiedzUsuń
  6. Bardzo smacznie spędziłaś czas w Polsce :) Pozdrówka :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Śliczny pies.
    Grunt, to niesiarkowane suszone owoce.

    OdpowiedzUsuń
  8. Oj Ty niedobra, uwielbiam sushi, a Ty jeszcze kusisz :D

    OdpowiedzUsuń
  9. Koturny mają w sobie coś magicznego, ja w swoich (11 cm!) łapię równowagę w każdych warunkach *.*

    OdpowiedzUsuń