5 lutego 2017

436. Dzień z mojego życia: 05.02.2017r - podsumowanie tygodnia na siłowni.

Cześć.
W tym tygodniu ukazał się magazyn Bezbolesne Usuwanie Cukru z Diety, który oczywiście jest do ściągnięcia za darmo z naszej strony www.bezbolesneusuwaniecukru.pl, gdy magazyn się ukazał moje oczy musiały chwile odpocząć od komputera. Dlatego w tygodniu nie napisałam żadnego postu. Dziś nadrobię, będzie sporo zdjęć i to na co wszyscy czekają najbardziej, mój pierwszy tydzień na siłowni.

Zacznę od pokazania dzisiejszego dnia a na końcu podsumuję cały tydzień na siłowni, ah posty związane z siłownią, bilansem, odchudzaniem będą pojawiać się w środy lub czwartki.

Dzisiejszy dzień był zaplanowany od dawna, ponieważ rano musiałam pojechać do centrum zawieść przesyłkę, później miałam trening, a przy okazji będąc w centrum zjadłam moją ulubioną kanapkę na ciepło.



Na około 9am musiałam być w centrum Londynu, ponieważ umówiłam się z zaprzyjaźnionym kurierem że przekaże dla mojego brata paczkę, a że wczoraj siedziałam bardzo długo to bardzo ciężko było mi wstać. Na szczęście spakowałam wszystko dzień wcześniej, więc torba w rękę i w drogę.


Przesyłka <3


Nie zjadłam rano śniadania a na 11.30 musiałam być na siłowni, więc podjechałam kilka stacji metrem a dokładnie na South Kensington, na najlepsze ciepłe kanapki w Londynie. :)



Moje śniadanie składało się z:
- chrupkiej bułki z czarnymi oliwkami
- falafele
- ser
- kukurydza, pomidor, ogórek konserwowy, czerwona cebula
- sos: słodka chilli.
Do tego kawa i każdy zawsze dostaje gratis ciasteczko, i właśnie gdzieś leży, miałam w planach zjeść ale zapomniałam. Mistrz ! I już nie zjem, ktoś chce ? :D



Jak pisałam wcześniej o 11.25 weszłam na siłownie, dziś byłam 2h bo taki mam plan, w tygodniu nie mam czasu być dwie godziny na siłowni a w niedziele spokojnie.



Z siłowni wróciłam do domu piechotą i było po 2pm. W domu czekały na mnie babeczki które upiekłam dzień wcześniej.
II śniadanie:
Jedna babeczka :)

Babeczki marchewkowe z orzechami pekan.
W jednej babeczce jest 229 kcal
Białka: 5.3 g
Tłuszczu: 11.6 g
Węglowodanów: 26.2 g

Przepis napiszę jeszcze dziś ale ukażę się w tygodniu, wolę jak przepisy pojawiają się w oddzielnych postach ponieważ łatwiej mi je odszukać.

Od razu przygotowałam obiad, a raczej ugotowałam tylko kaszę, ponieważ sałatka została z wczoraj jak i pieczony łosoś.


Obiad.
Kasza gryczana z pieczarkami w ostrym sosie.
Sałatka z pora: por, marchewka, kukurydza, majonez, jogurt wegański, przyprawy.
Pieczony łosoś w przyprawa.

Po obiedzie zrobiłam to wszystko co robię w każdą niedziele rano:
Wytarłam kurze, odkurzyłam, uprałam ubrania ( te z siłowni ) bo te zwykłe piorę w sobotę zawsze, spakowałam się do pracy itp itd... :)


I przyszedł czas uzupełnić mój bullet journal.


Najpierw wpisałam swój trening, dziś był trening w obwodzie, jak i cardo i rozciągnie.
Chciałam również wypełnić lewą stroną i postanowiłam narysować totoro, ostatnio wszystko mi się z nim podoba. Więc jest i pięknie wygląda. Pokazywałam na instagram: pat_dream_uk proces powstawania totoro.



1 lutego zrobiłam sobie bilans na siłowni, i jestem ciekawa jaka będzie różnica, kolejny bilans w marcu jak wrócę z Polski. Oczywiście że Wam nie pokażę, może kiedyś. :)


Kolacja
Moje ostatnio ulubiona pizza a patelni.
Ciasto: jajko, 20g mąki ryżowej, woda przyprawy.
Góra: ketchup bez cukru, pieczarki, awokado, wędzone tofu, kukurydza, wegański ser.

Chyba to tyle, włączyłam PC i ciągle coś piszę, sprawdzam, odpisuje na e-maile, szukam inspiracji na nowy magazyn Bezbolesnego.

SIŁOWNIA 




Uważam że fajną opcją jest to że można sprawdzić na www siłowni, kiedy się było na niej i jak długo.  Jak widać w tym tygodniu byłam na siłowni 489 minut ( 8h i 15 minut ) WOW ! Ciekawe jak to będzie wyglądać po miesiącu.
Ah pamiętacie jak mówiłam że będę robić " same cardio " ?  Nie ma szans, dziś sprzątając, rozkręciłam i schowałam cały sprzęt jaki używałam.

Poniedziałek:
- 10 minut orbitek 8
- trening siłowy górnych partii ciała z obciążeniem od 8 do 24 kg, 8 maszyn w 3 seriach po 12 powtórzeń.
- 10 minut orbitek 8
- 10 minut bierznia 6.5, i na wzniesieniu 6.
- 5 minut schody 6

Cyfry to " prędkość " ustawiona na maszynach.

Wtorek:
Odpoczynek :)

Środa:
- 10 minut orbitek 8
- trening siłowy nóg z obciążeniem od 8 do 30kg, 7 maszyn w 3 seriach po 12 powtórzeń, dwa ćwiczenia ze sztangą ( pupa i łydki )
- 5 minut schodów 6

Czwartek:
Cardio:
- 10 minut orbitek 8
- 10 minut bieżnia 6.5, i na wzniesieniu 6.5
- 10 minut rowerek ( przód ) 8
- 10 minut rowerek ( tył ) 8
- 5 minut schody 6

Piątek:
- 8 minut schody 8
- trening siłowy z obciążeniem od 6 do 22kg pleców i brzucha na "klatce" i maszynach , razem 13 ćwiczeń w 3 seriach po 8 powtórzeń.
- długie rozciąganie i plank.

Sobota:
Odpoczynek.

Niedziela.
- 10 minut orbitek 10
- trening siłowy z  na górne partie ciała na wolnych ciężarach, razem 8 ćwiczeń w 3 seriach po 12 powtórzeń ( obciążenie od 4 do 15 kg ) + przysiady.
- trening siłowy na dolne partie ciała na maszynach z obciążeniem od 5 do 18kg, 5 ćwiczeń po 3 serie po 12 powtórzeń.
- ćwiczenia z 4kg piłką lekarską ( na brzuch i ręce )
- schody 10 minut
- rozciąganie.







Ulubiona " maszyna " schody, daje na maska wycisk, mój cel to na początek spalić 1000kcal ( - 600 kcal dziś ) a drugi cel to 30 minut bez odpoczynku. To jedyne ćwiczenie przy którym choć troszkę się pocę. Na co dzień nie pocę się wcale, tak samo przy innych maszynach. I mam tak od zawsze nie gorączkuje i się nie pocę. :) 

Ogólne wrażenia: Siłownia to mistrzostwo ! Dalej się troszkę wstydzę i niektóre rzeczy mnie obrzydzają, wydarzenia z serii " czego oczy zobaczą to już nie odzobaczą  :D ".

Zaczynam wkręcać się w to na maska i nawet dziś na wolnych ciężarach było sporo dziewczyn, i to niektóre warzyły  minimum 100kg, ogólnie za każdym razem podziwiam bardzo otyłe osoby które są dwa razy większe niż ja i dają czadu. WOW. Jest całkiem sporo takich dziewczyn. 

Oczywiście na jutro jestem już spakowana i idę na same cardio, jak długo będzie trwała moja zajawka nie wiem, mam nadzieje że jak najdłużej, bo mimo że mam ciało troszkę obolałe to "psychika" jest zdrowa, a ciało nie długo będzie piękne. 

Oczywiście mam mnóstwo zdjęć, ale jeszcze dziś nie chce pokazywać :) Wkrótce nadejdzie ten czas. 

Na dziś to wszystko.
Pamiętajcie o uśmiechu.
Pat

7 komentarzy:

  1. uwielbiam Twoje wpisy ''dzień z mojego życia'' ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Mniam ta kanapka na ciepło wygląda obłędnie :) ja na żadnej siłowni się ze schodami nie spotkałam, a szkoda, bo wyglądają kusząco :(

    OdpowiedzUsuń
  3. oo kurde, ale kanapki !! :D Wyglądają obłędnie :D !
    Super wpis - aż zatęskniłam za ćwiczeniami - totalnym wyciskiem. Ale jeszcze trochę i wrócę do fitfreaków ;P

    OdpowiedzUsuń
  4. od razu widać ze siłownia służy Tobie, ciałku ale szczególnie psychice bo aż tryskasz optymizmem!
    znam to uczucie kiedy naładowani endorfinami potrafimy robić 150 czynności naraz i jeszcze mieć z tego radochę:) moja motywacja do ćwiczeń jeszcze się nie pojawiła a i biegać teraz m i się nie chce ale wiem że wszystko w swoim czasie, muszę tylko kilka spraw pozałatwiać (związanych z pracą) i będę latać jak na skrzydełkach tryskać energią i ćwiczyć jak szalona:)
    ps podejrzałam u Ciebie bullet journal i rozpisałam sobie troszkę na luty ale jestem głupia i nie uzupełniam:( jutro wezmę do metra to może wtedy natchnienie się pojawi:)

    OdpowiedzUsuń
  5. Te kanapki to mega się prezentują :D
    Super, że siłownia tak się spodobała :) My też zamierzamy kiedyś się na nią wybrać (kiedy fundusze pozwolą) :D Powodzenia życzymy :D

    OdpowiedzUsuń
  6. Muszę zrobić taką pizze z patelni w końcu :D

    OdpowiedzUsuń