29 maja 2016

379. Białystok 22-26.05.2016r.

Cześć.
Dziś czas na drugą cześć postu z pobytu w Polsce, tym razem z Białegostoku. 

Zacznę od początku.
----------------------------------------------------------------------------------------
22 Maja spędziłam prawie 9 godzin w pociągu, byłam sama w przedziale całą podróż, więc 3/4 podróży przespałam ( nie spałam noc wcześniej ciągle wymiotując ). Plusy że siedzenia były całkiem wygodne. 





Przez całą podróż jadłam niewiele, bo co zjadłam to bolał mi żołądek, na podróż kupiłam sobie kilka kisieli i chrupki flipsy (takie  dla dzieci w 100% z kukurydzy ). 

Po 18 w Białymstoku na dworcu przywitała mnie mama z ojczymem i pojechaliśmy do domu, reszta dnia spędziłam na plotkach z mamą. 



Mama przywitała mnie moim ulubionym sernikiem, do którego zamiast cukru użyła tagatezy! ale jestem dumna, tagateze dostałam do testów ze sklepu www.stewiarnia.pl. 


----------------------------------------------------------------------------------------

Poniedziałek 23.05.2016r. 

Czułam się dobrze, około 8 rano pożyczyłam od brata rower, i pojechałam na 1.5 godzinną przejażdżkę po wszystkich miejscach które przynoszą wspomnienia, byłam dosłownie wszędzie, wracając zajechałam do przyjaciela na 30 minut na plotki :).






Śniadanie:
Dwie kromki chleba orkiszowego upieczonego przez mamę, dwa jajka od cioci z kurnika, sałata zerwana rano z ogródka, żółty ser i pomidor. 

Po południu mama wróciłam z pracy i chciałam z nią pojechać do dużego sklepu ze zdrową żywnością i pochodzić po Białymstoku. Całe popołudnie spędziłam z mamą <3.





Fontany w parku na Plantach .


II śniadanie:  batonik z mamą na pół. 



Landrynki bez cukru, kupiłam w sklepie Jaglanka. ( Reszta zakupów pokażę w kolejnym poście )




Pałac Branickich. 







Po kilku godzinnym spacerowaniu, zaprosiłam mamę na lody i ciasto do mojej ulubionej cukierni SOWA. 



Moja tarta serowa była pyszna, Mama zamówiła sobie torcik czekoladowy i razem  trzy gałki lodów na pół, o smakach: chałwy, ciasteczek i jagód. 

Późnym wieczorem zaprosiłam przyjaciółkę Paulinę na piwo i do Włoskiej restauracji. 



Pizza wege na pół z bakłażanem, kalafiorem, brokułem, pieczarkami i serem mozzarella. Na plotkach spędziłyśmy czas do 23, i jeszcze ok. 23 przyjechała do mnie kuznynka Kasia. Na plotkach spędziłyśmy czas do 2am. To był szalony dzień! I bardzo przyjemnie spędzony.


Kasi przywiozłam kubek po który pojechałam specjalnie do m&m, w ramach prezentu urodzinowego, do kubka dorzuciłam kilka paczek m&m. Teraz mamy takie same <3.

----------------------------------------------------------------------------------------


Wtorek 24.05.2016r. 

To był dzień załatwiania wszystkich spraw, mama poszła do pracy a ja już od 8 rano zaczęłam planować swój dzień. 


Śniadanie:
Dwie kanapki z chlebem orkiszowym, jedna z wędzonym łososiem, druga z sałatą, pomidorem i jajkiem. 


II śniadanie: Batonik od LegalCakes o smaku karmelowym, jedyny który mi smakował i który kupiła bym ponownie. 

W tle Białostocki Ratusz. :) 
Gdy pozałatwiałam swoje sprawy w centrum spotkałam się z kuzynką Anetą, zabrałam ją na lody i pojechałyśmy do domu na obiad. 


Obiad: ziemniaki z młodą kapustą z suszonymi grzybami ( zrobiony przez mamę)

I niestety tego mój żołądek nie wytrzymał, po południu zaczął boleć mnie brzuch, myślałam że minie i brat mnie i mamę zawiózł na wieś do ojczyma, i tam zostałyśmy na noc, spędziłyśmy cudownie popołudnie, i jeszcze mimo bólu zjadłam garść pistacji. 

Niestety nocą wybudziły mnie silne skurcze i zaczęłam znów wymiotować, i znów nie spałam, wymiotowałam co około 30 minut...

----------------------------------------------------------------------------------------

Środa: 25.05.2016r.


Z samego rana mama zawiozła mnie do szpitala ( gdzie pracuje moja ciocia) i zaczęłam przeżywać swój własny horror, badania, diagnoza, leki.... Cały dzień pod kroplówkami, skierowanie do położenia się do szpitala na tydzień .... nie  nie nie tylko nie to.... 

Na szczęście moja kochana ciocia " załatwiła " mi to że wszystkie badania zostały zrobione w jeden dzień, zaczynając od krwi, usg, prześwietleń... kończąc na gastroskopii .... 
Nie zgodziłam się na położenie do szpitala, pozwoliłam mi na to ciocia, dla której bardzo dziękuje. 

Mam przewlekłe zapalenie żołądka, krtani i przełyku...
Leki na 28dni, jeszcze zostało mi do zrobienie 3 badania, już wiem w 80% co mi jest, ale w 100% będę wiedzieć po tych badaniach. Ale to już w przyszłym tygodniu, 

Do domu wróciłam po 00. 

----------------------------------------------------------------------------------------

Czwartek 26.05.206r.

Bardzo ważny dla mnie dzień, specjalnie na ten dzień zostałam dłużej w Polsce ( miałam wracać we wtorek, ale tamten bilet przepadł, i kupiłam nowy bilet na piątek ).

Był to oczywiście Dzień Mamy  i o 10.30 była msza za moją kochaną zmarłą Babcię i Dziadka. 

Więc rano wstałam, ubrałam swoją piękną sukienkę i zrobiłam wszystko co na ten dzień zaplanowałam, byłam na lekach przeciwbólowych i wstrzymujących wymioty, przez cały dzień nic nie jadłam, uśmiechałam się jak zawsze, choć byłam bardzo osłabiona. 



Pojechałam z mamą i bratem na wieś, rano była msza, później procesja ( z okazji Bożego Ciała) przyjechała cała moja rodzina,( od strony Babci i Dziadka - mojej mamy rodziców ) więc po mszy około 1.30 pm pojechaliśmy na Wieś do cioci i tam spędziłam popołudnie w gronie mojej kochanej rodzinki. 


We wtorek kupiłam mamię z okazji dnia mamy złoty łańcuszek z serduszkiem i wygrawerowanym napisem Kochanej Mamie a z tyłu wygrawerowane P&P ( Patrycja i Piotrek ), do tego zamówiłam jeszcze będąc w Londynie dużą paczkę z różnymi orzechami, ale to pokażę w kolejnym poście, bo w zamówienie było sporo produktów dla mnie. 

Wróciliśmy do domu około 19 i ja jeszcze poszłam na godzinny spacer z przyjacielem Michałem ( tym którego odwiedziłam w poniedziałek na rowerze ).

Od 20 już spędziłam ostatnie 3 godziny z mamą, bo mój autobus na lotnisko był o 23.30.

Przed wyjazdem dostałam od mamy prezent jako na Dzień Dziecka. 


- Ręcznik z napisem: Kochanej Córce. 
- Olej kokosowy
- Szampon kokosowy
- podkład z YR
- łańcuszek z przywieszką w kształcie gwiazdki
- woda toaletowa z Avon 
- perfumetka o zapachu jabłkowym. 

* Podkład, woda toaletową i szampon dostaję zawsze jak jestem w PL, bo tu nie mogę ich kupić a to moje ulubione. 

I na tym skończę post.
Wyjazd był cudowny mimo że 3/8 dni spędziłam w szpitalu, o 23.30 wsiadłam do autobusu w stronę lotniska w Warszawie, kolejny post napiszę z zakupami, bo ten post jest bardzo długi, a zrobiłam naprawdę sporo zakupów, ponieważ nie wiem kiedy teraz będą w Polsce, teraz mam za zadanie " Przewracać swoje życie do góry nogami tu w UK". 

Pamiętajcie o uśmiechu - z nim idzie się przez życie łatwiej! 
Pat
Snapchat: pat-dream 

12 komentarzy:

  1. JEj ale mam smaka na sernik ^.^

    OdpowiedzUsuń
  2. Napiszesz coś więcej o "wywracaniu życia do góry nogami"?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, ale jeszcze nie teraz ;) Myślę że dopiero w lipcu.

      Usuń
  3. Zastosuj diete lekkostrawna, bez straczkow, kapusty i orzechow. Zycze powrotu do zdrowia.

    OdpowiedzUsuń
  4. Kochana życzę ci dużo zdrówka bo to najważniejsze :)

    P.S z twojej mamy jest piękna kobieta :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Taka mama to skarb. Widać,że w pełni skorzystałaś z pobytu w Polsce mimo dolegliwości. Życzę powrotu do zdrowia ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. Życzę szybkiego powrotu do zdrowia! Sama mam przewlekłe zapalenie żołądka, ale na szczęście nie mam takich strasznych objawów i leczenie kończy się zazwyczaj na braniu parę razy w roku leków IPP.
    p.s. jesteś bardzo podobna do mamy :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Serniczek wygląda przepysznie. Samo zdrowe i domowe jedzenie miałaś widzę u mamy :)
    Mam nadzieję, że wszystko będzie dobrze. Dużoooo zdrowia ! :*

    OdpowiedzUsuń
  8. Tylko 1 Legal Cakes Ci smakował? :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, chyba spodziewałam sie czegoś więcej, albo ja już mam kubki smakowe zepsute ; ).

      Usuń
    2. Szkoda, ja byłam nimi zachwycona :( Ale to pokazuje, jak różne są smaki i upodobania :)

      Usuń
  9. Jeszcze raz życzymy mnóstwo zdrówka i oby więcej takie przykre dolegliwości Cię nie dotknęły :*
    Bardzo byśmy kiedyś chciały spróbować tych batoników LegalCake, bo wszyscy zachwalają :D

    OdpowiedzUsuń