24 maja 2016

378. 19-22.05.2015 - Poznań.

Cześć :)
 Mam dwie godzinki wolnego więc postanowiłam pokazać drugą cześć zdjęć z Poznania.
Przyleciałam do Poznania we czwartek popołudniu, zaprosiła mnie do siebie Natalia z bloga nebeskaa.blogspot.com -> Klik <- i u niej spędziłam 3 noce ( w tym jedną noc w szpitalu ), pogodę miałyśmy boską, mój plan podróży odbył się co do zaplanowanej minuty, z domu w Londynie wyszłam około 12, a o 19.30 byłam w Poznaniu.


 Na podróż wzięłam babeczki które upiekłam przed podróżą przepis -> Klik <-  i chrupki kukurydziane. 


W Poznaniu dostałam prezent od Natalii, w ś roku znlalazłam:
- galaretki, kisiele i budynie bez cukru.
- pomadka ochrona do ust z Alterra
- tabletki Beta Karoten
- chlebki ryżowe w syropie ryżowym

Magnez kupiłam na Stary rynku dla mamy na lodówkę( zawsze jej przywożę z każdego Miasta/Państwa w którym jestem ) i oczywiście sobie trzy nowe kartki z Poznania.

Czwartkowy wieczór spędziłyśmy na plotkach, piwie z chrupkami kukurydzianymi. 
Natalia dostała również drobiazgi z UK - zobaczcie na jej blogu. 

-------------------------------------------------------------------------------------------------


Piątek zaczęłyśmy wspólnym śniadaniem:
Jajecznica  z ogórkami, chlebkami kukurydzianymi z twarożkiem i soczki.

Cały piątek spędziłyśmy na targach ( o tym post wcześniej ).

Niestety ok. 13 zaczął się mój osobisty " horror ", zaczął boleć mi żołądek, tak silnie że miałam skurcze... starałam się uśmiechać i ignorować ból, niestety tylko do ok.17, o 17 zaczęłam wymiotować , od 17 do 22.30 wymiotowałam 42 razy. Kompletny wrak człowieka... A że to nie pierwszy raz w moim życiu " wiedziałam co robić ". No i takim cudem spędziłam pół nocy w szpitalu pod kroplówkami i na lekach wstrzymujących wymioty.


----------------------------------------------------------------------------------------------------------
Całą sobotę czułam się jak wrak człowieka ukrywanym pod maską uprzejmości, dlatego nie ćwiczyłam mimo że zabrałam strój sportowy.


Późnym popołudniem " jakoś się czułam " i wybrałyśmy się na stary rynek do Poznania.








Na Starym Rynku kupiłam 3 rury Poznańskie, żeby zawieść je na spróbowanie do Białegostoku, bo osobiście nigdy nie jadłam i wcześniej nie wiedziałam co to jest, to kruche ciasto na miodzie, bardzo słodkie.

Niestety nocą z soboty na niedzielę wybudził mnie silny ból żołądka, i zaczęło się wszystko od nowa, wymiotowałam co ok. 40 minut, spałam mało, około 5am dopiero się uspokoiło, a ja o 6 musiałam wstać na pociąg.

------------------------------------------------------------------------------------------------

Około 8.40 pożegnałam się z Natalią i wsadziłam ją do pociągu do Szczecina.

Całą niedziele miałam spędzić w pociągu do Białegostoku, i tak naprawdę oprócz może 2h czytania książki, całą podróż spędziłam śpiąc, byłam sama w całym przedziale, przez ponad  8 godzin. 
Wszystko mi bolało, zaczynając od mięśni, i każdy łyk wody sprawiał mi ból, mój żołądek, cały przełyk, gardło bolał nieznośnie ah.... Ale koniec narzekania! Czasami zdarzają się sytuacje których nie możemy przewidzieć ale trzeba z nim żyć z podniesioną głową.
 


Na podróż kupiłam sobie gazetę foodforum, oraz książkę " dziewczyna z pociągu", podróż minęła szybko, wszystko zgadzało się co do minuty, wyjechałam o 10.53 z Poznania, w Białymstoku byłam o 18.38, na dworcu czekała na mnie mama z ojczymem. 
I na tym skończę post... Będąc w Polsce planuje jeszcze dwa posty, jeden z całego pobytu w Białymstoku, drugi z zakupami. 

Życzę Wam pięknego tygodnia i Pamiętajcie o uśmiechu! 
Pat
Snapchat: pat-dream

12 komentarzy:

  1. Cieszę się że wypoczynek się udał :) Potrzebowałaś tego :) już się nie mogę doczekać kiedy wrócisz buziaki i ciesz się rodziną. Tęsknię !

    OdpowiedzUsuń
  2. Kurcze, kiepsko z tym żołądkiem :( ale ważne, że nie trwało to długo.
    Nigdy nie zwiedzałam Poznania :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Jaka szkoda, że tak fajną wycieczkę musiał popsuć ten epizod ze szpitalem i wymiotami :( Jakbyśmy były w podróży i by nam się to przytrafiło to chyba ryczeć by nam się chciało... Zainteresowały nas te ciacha, bo same jesteśmy z pod Poznania a pierwszy raz o nich słyszymy :D

    OdpowiedzUsuń
  4. Bidusia :* mam nadzieję że więcej tego typu sensacje i rewolucje żołądka Cię nie spotkają :* i tak podziwiam że dałaś radę tam byc tzn mimo wszystko wytrzymałaś :)

    OdpowiedzUsuń
  5. O jej współczuję. Może się czymś zatrułaś?

    OdpowiedzUsuń
  6. Biedna! Wiem co czujesz z tym bólem brzucha, bo ja swojego czasu miałam tak średnio raz w tygodniu :(
    Trzymaj się słońce :*

    OdpowiedzUsuń
  7. Współczuję takiej "przygody", mam nadzieję, że teraz już jesteś zdrowa (hug).
    p.s. w Poznaniu byłam 2 razy, ale te rury zobaczyłam po raz pierwszy na Twoich zdjęciach :)

    OdpowiedzUsuń
  8. 42 razy? To brzmi na prawdę strasznie.Nie wiem czy bym to przeżyła. Mam nadzieję, że już wszystko wróciło do normy. Będę czekać na post z zakupami, pozdrawiam! :)

    OdpowiedzUsuń
  9. ehh bidulo, mam nadzieję, że dalsza część pobytu w Polsce będzie już bez takich zdrowotnych problemów!!! zdrówka, dużo zdrówka życzę i korzystaj na maxa ze spotkań z bliskimi!

    OdpowiedzUsuń
  10. Cudownie spędziłam z Tobą czas <3

    OdpowiedzUsuń
  11. Bardzo współczuję, że nie mogłaś w pełni cieszyć się tym pobytem. Mam nadzieję, że to nic poważnego... Widzę, że przynajmniej zakupy się udały. Dużo zdrowia ! :*

    OdpowiedzUsuń
  12. Masz piękne oczy i w ogóle śliczna jesteś! Zdrówka życzę!

    OdpowiedzUsuń