9 lutego 2015

255. Dwa lata blogowania , odchudzanie i efekty "JOJO".

Cześć .
W lutym mija dwa lata od kiedy założyłam blog i zaczęłam swoją walkę z nadbagaże kilogramów, do tej pory ciągle mam plusy i minusy  na wadze i o tym dzisiaj post o moich - i + wagowych w przeciągu dwóch lat . Czyli diety i efekty JOJO.
Moją walkę z odchudzaniem zaczęłam 1 lutego z wagą około 102 kg wtedy tylko się zważyłam i podjęłam decyzje że stop z syfiastym jedzeniem i słodyczami . Mój cel jaki sobie narzuciłam to -20 kg w dwa lata.
Pierwszy raz pokazałam zdjęcia porównawcze w maju i do maja schudłam 15 kg samą zmianą nawyków , ale moje ciało było brzydkie , przy chodzeniu trzęsłam się jak galareta .
Od połowy maja do lipca ćwiczyłam regularnie i w lipcu moja waga pokazała -18 kg i tu zgubiłam dużo tkanki tłuszczowej i pokazały się pierwsze mięśnie , sierpień , wrzesień i październik totalnie odpuściłam ćwiczenia ale trzymałam się swoich jadłospisów .
10 Października w dniu moich 22 urodzin , magiczna liczba waga pokazała 82 kg , o tak! prezent idealny , schudłam w nie całe 9 miesięcy 20 kg , to dało mi powera i rok 2013 skończyłam z wagą 78 kg.
Podsumowując rok 2013 był to rok świetny -24 kg ;)
Na święta pojechałam do Polski wszyscy byli oczarowani i dumni. To znów dało mi powera i Święta minęły spokojnie .
Rok 2014 zaczął się koszmarnie, w pierwszym tygodniu poszłam do restauracji i  się zatrułam ... bakteriami z kurczaka ... szpital w Polsce , nie przytomny powrót do UK , karetka zabiera mnie z domu już w Londynie do szpitala , w ciągu 8 dni wyniszczenie organizmu masakryczne : waga 68 kg , wyglądam jak wrak człowieka . W szpitalu spędziłam kolejne 3 dni pod kroplówkami , waga wzrosła mi do 73 kg . Wiedziałam że mój organizm potrzebuje cukrów i witamin, wtedy odpuściłam na dwa miesiące dieta bo byłam tak osłabiona że nie miałam ochoty na gotowanie , pod koniec stycznia waga wróciła do normy czyli 78 kg.
W lutym i marcu przeszłam uzależnienie od cukru przez nadmierną ilość  jego spożywania po szpitalu.
W kwietniu waga wzrasta do 85 kg , mówię stop w Maju jadę znów do Polski i słyszę słowa "o łydka urosła , przytyło się troszkę " działa to na mnie, tak jak ktoś wylał by na mnie wiadro zimnej wody ... więc wracam do gry z wiedzą że w sierpniu znów będę w Polsce .
Czerwiec , Lipiec , Sierpień pełna motywacja waga pod koniec sierpnia 78 kg o tak ;)
Wyjazd do Polski , i znów zatrucie pokarmowe ... powrót do Londynu , znów karetka znów ten sam szpital .... wyniszczenie organizmu ... Ja wyglądam jak Zombie z wagą 66 kg ... Po 3 dniach pod kroplówkami waga wraca do 74 kg , nie popełniam błędu ze stycznia i nie odpuszczam diety bo wiem że we wrześniu kolejny wyjazd tym razem lecimy na wesele , do końca września przybyło mi jeszcze 1 kg , utrzymałam wagę 75 kg do listopada.
W grudniu wpadłam w świąteczny wir , nie ćwiczyłam wcale pozwoliłam sobie na smakołyki świąteczne i rok skończyłam z wagą 77 kg .
Podsumowując przez rok schudłam 1 kg ale poprawiłam jędrność i wygląd ciała i schudłam jeden rozmiar, i przeszłam dwa efekty JOJO.
3 tygodnie urlop na wyjazdach w 3 różnych miastach , jadłam co mi podana bo uznałam że jak już jadę i jestem zaproszona to nie będę mówić " a bo to ma gluten " " to jest za tłuste " " to ma za dużo cukru "... itp z wielką radością jadłam wszystkie pyszności , przez cały grudzień nie ćwiczyłam ...
Rok 2015 zaczął się zdziwieniem ; wchodzę na wagę 5 stycznia :83.3 kg , szok! Powrót do nawyków i waga po tygodniu pokazuje 79 kg uff ;) Czyli w okresie świąt przytyłam 2 kg ...
Styczeń był ciężki , powrót do pracy , wbicie się w rutynę i utrzymałam wagę 79 -80 kg . 


Co daje mi ta krótka historia? 
Daje mi dużo do myślenia , że już tak długo trwam w diecie i zdrowych nawykach że to już jest częścią mnie :). Luty zaczęłam z powerem , nie mogę się podać , najgorsze są do zrzucenia ostatnie kg, dziś waga 77 kg , czuję się świetnie  we własnym ciele i wiem że przez te dwa lata zrobiłam wiele , i ze swoim ciałem i ze swoją dietą , z organizacją , nawykami , mój problem to nadal słodycze...
Ale dam radę ! :)

 Od 5 dni nie jem produktów słodkich ( miód , ksylitol , dżem itp ... ) nic nie dosładzam i mi to smakuję bo nie mam napadów na słodkie i cukier mi nie skaczę , do czwartku nadal będę nie jeść słodkich smaków , w czwartek upiekę fit pączki z przepisu z tamtego roku , (przepis podam wam na koniec postu) po czwartku jeszcze przez miesiąc będę oduczać kubki smakowe od słodkiego smaku ( gdy ostatnio robiłam taką "kurację" to przez osiem miesięcy nie miałam napadów na słodycze). I oto mi chodzi żeby znów nauczyć się jeść słodycze z rozwagą a nie " pożerać " wszystko co mi w rękę wpadnie ... Trzymajcie kciuki! 



Statystyki bloga przez dwa lata : 
wyświetleń : 119.229
napisałam: 255 postów 
komentarze : 1551
Obserwatorzy na blogu : 152 
Obserwatorzy na fb : 339
Obserwatorzy na Instagram : 592

Dziękuje ! 
Bez was nie było by mnie :) 





















Przepis na "Fit pączki" - 2014r :
Składniki na 8- 9 pączków :
- dwie szklanki mąki orkiszowej ( lub 1 szklanka orkiszowej i druga np : migdałowa )
- 1 jajko
- 1/4 kostki drożdży świeżych
- 2 łyżki brązowego cukru / lub ksylitolu
- pół szklanki ciepłego mleka
- łyżka masła
- odrobina soli
- gorzka czekolada
- wiórki kokosowe
- dżem malinowy ( opcjonalnie )
Sposób przygotowania :
Drożdże rozpuszczamy w ciepłym mleko i dodajemy cukier , mieszamy do rozpuszczenia cukru i odstawiamy w ciepłe miejsce.
Mąkę przesiewamy przez sitko , dodajemy jajko , rozpuszczone masło , sól , i rozczyn z drożdży , ugniatamy ciasto do jednolitej masy , jeżeli jest za rzadkie dosypać mąki Emotikon smile
Odstawiamy na 30 -40 minut w ciepłe miejsce ( ja stawiam zawsze przy grzejniku ) przykrywamy ściereczką aby ciasto nie wyschło , po 40 minutach formujemy pączki , ja nie posiadam wałka więc rozgniatam ciasto na około 1.5 cm grubości , szklanką wycinam koło i chudym kieliszkiem wycinam środek , układam pączki na papierze do pieczenia wysmarowanym oliwą z oliwek i odstawiamy w ciepłe miejsce na 20 - 30 minut , również należy przykryć pączki .
Mi pączki słabo wyrosły " czekając " dopiero w piekarniku potroiły swoją wielkość .
Wstawiamy do piekarnika na 12-15 minut w 180 o C pieczemy do zarumienienia ( sprawdzić po 10 minutach ) aby pączki nie wyschły Emotikon smile
Czekoladę rozpuszczamy w miseczce nad para , smarujemy upieczone pączki ( użyłam do tego sylikonowego pędzelka ) i posypujemy wiórkami , pączki odstawić do wystygnięcia ( u mnie stały noc ponieważ zrobiłam je dzień wcześniej a czekały na tłusty czwartek ) do środka można dodać co kto lubi , ja pączki rozkroiłam i posmarowałam dżemem malinowym , chociaż później uznaliśmy że pączki bardziej smakują jak bułki słodkie a nie pączki Emotikon smile




Na dziś to wszytko !: ) 
Pamiętajcie o uśmiechu ! 
Pat- Wiem że się uda ! 

18 komentarzy:

  1. Kochana! Jesteś czystym dowodem na to, że wszystko da się zrobić tylko trzeba chcieć, jesteś chodzącą motywacją. Uwierz mi na słowo, stałaś się teraz bardzo piękna! Trzymaj się dalej!!! Trzymam kciuki! Powodzenia :*

    OdpowiedzUsuń
  2. To jeszcze nie efekt jojo, że przybrałaś o 2-3 kg wiecej od wagi do której schudłaś. Efekt jojo by był, gdybyś przytyła ponadto co waga początkowa przed odchudzaniem. Cały czas ponosisz sukcesy! Może z małymi wpadkami ale tak ma każdy, na dodatek wiadomo, że choroba wyniszcza i organizm sam się domaga bardziej kalorycznych produktów by jak najszybciej wrócić do normy;)

    Gratuluję i trzymam kciuki za Ciebie;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Nikt nie mówił, że będzie łatwo, ale najważniejsze to się nie poddawać :) Powodzenia :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Jestem pod wrażeniem drogi, jaką przebyłaś! powodzenia w realizowaniu dalszych celów, trzymam mocno kciuki :) i... dodaję do swojej listy czytanych blogów
    pozdrawiam Cię serdecznie :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Musze przyznać, że po Twojej sylwetce nic a nic nie widać tych 77kg. Wyglądasz świetnie ;-)

    OdpowiedzUsuń
  6. Tak samo moje życie, odchudzanie i zdrowe odżywanie to całe moje zycie, jestem tym juz tak nasiąknięta i nie wiem co bym robiła ze sobą, gdybym nie miała zawsze problemow z waga :P 2010/2011 z wagi 81 spadlam do 68, a w 2013 ważyłam juz aż 95!! mega jojo ;) opamiętałam się, od sierpnia 2013 praktycznie ciagle probuje schudnac, czasami mam jakies przerwy. No i tak z 95 było 69 w kwietniu 2014... 15stycznia 2015 było 77!:( dziś jest 10 luty i 73,5. Moim celem jest 60 :) co prawda waze mniej od Ciebie, ale wygladam gorzej, a moja zmora sa uda... u mnie tez czesto sa wzloty i upadki, sa miesiace w które cos gubie, a są że znów zaczynam jesc i tyje, a potem znow zrzucam te 3kg, może i przez grudzien przytyłam do 77, ale i tak 18kg na minusie, a aktualnie juz 21,5 na minusie :) życzę Tobie i sobie wytrwałości, zebysmy osiagneły to czego chcemy :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Twoja historia jest niesamowita. Nie potrafię sobie jednak wyobrazić przejścia na dietę... :( gratuluję sukcesów. :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Kochana już 2 lata?! Gratuluję Ci Twojej systematyczności, wytrwałości i samo zaparcia! Jesteś wspaniała, Twoja historia też. Inspirujesz i czasami robisz też ogromny apetyt na jakieś pyszności! Uwielbiam Ciebie, Twojego bloga, Twoje przepisy...jesteś wspaniałą i pozytywną osobą! Tak dalej, inspiruj :**

    OdpowiedzUsuń
  9. Gratulacje wielkie! Przeszłaś przez wiele, wow. Jesteś inspiracją, nie ma co ukrywać. :)
    Ile masz wzrostu jeśli mogę zapytać? :)

    OdpowiedzUsuń
  10. 2 lata to już "kupa" czasu, ale widzę, że nawet minuty z tego czasu nie zmarnowałaś!

    OdpowiedzUsuń
  11. pięknie wyglądasz! przez 2 lata wszystko może się zmienić :) wielka motywacja płynie z tego posta!

    OdpowiedzUsuń
  12. MYLITTLEFrenchieBOX -rozjasnij mi umysl co to jest ?czytam Cie mam sama problem nadwaga i wiek 56-lat wiec nie jest lekko pozdrawiam i mam nadzieje ze mi odp.dziekue p.Gosia

    OdpowiedzUsuń
  13. Zainteresował mnie przepis na pączki :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Gratuluję i życzę powodzenia w utrzymaniu pięknej sylwetki :)

    OdpowiedzUsuń
  15. Doskonale wiem co to jest efekt jojo, sama niejednokrotnie to przeszłam. Ale postanowiłam wsiąść się za siebie i zmienić to bo tak naprawdę tylko od nas zależy to jak będziemy wyglądać, jak będziemy sie czuć we własnym ciele. I również zaczęłam od wagi dokładnie. 102 kg. Trzymam kciuki za dalsze sukcesy

    OdpowiedzUsuń