16 maja 2013

74. Powrót do rzeczywistości !

No i wróciłam do domu :) i wróciłam na bloga ! Och tak chciała  pisać ale najzwyczajniej w świecie nie miałam czasu ! 
Podsumowując dwa tygodnie :
- czas wykorzystany w 100%
- zrelaksowana i gotowa do dalszych działać
- zdrowe odżywianie w 50% :( 
- ruch ruch ruch w 100% 
- powrót z uśmiechem na twarzy 
- + 2 kg :) :(  
Zdjęcie wlotu do Anglii :) 


Posiłki z 2 tygodni : Nie wszystkie , nie zawsze miałam aparat , czasami nie wypadało zrobić zdjęcia, ogólnie w domu jadłam tylko śniadania :) ale nie żałuje nic , waga wskoczyła ok , ale to przez to że nie piłam praktycznie wody , więc to ona mi wróciła do organizmu , czuję się świetnie , przyjaciel mi powiedział że schudłam :) Miłe zaskoczenie po  sprawdzaniu wagi :) o to " Cyk i zdjęcie " 

śniadania : 

- Kanapka chleba pełnoziarnistego z serkiem szczypiorkowym na połowie łosoś na drugiej pasztet upieczony przez mamę + grzybki marynowane :) 












- micha płatków kukurydzianych na mleku 2 %
















- kanapka z ciemnym chlebem z serkiem szczypiorkowym , na jednej stronie łosoś na drugiej żółty ser i salami + pomidory 











- kanapka z ciemnej bułki z pestkami z dyni z serem , sałatą , pomidorem i dwie łyżki sałatki jeżynowej :)











- bułka pełno ziarnista z serkiem kokosowym ( posiłek gdzieś miedzy zakupami na ławce pod galerią handlową ) :) za stolik posłużyła książka którą kupiłam i mam postanowienie żeby spróbować każdy przepis do końca roku ale to w następnym poście :) 










- dwie kromki chleba z żurawiną jedna z serkiem ze szczypiorkiem druga z serem y szynką 









Obiady :
dominował grill ale też nie zawsze :) 


- frytki z piersią z kurczaka i sałatką ( och wiem że mogłam nie jeść , ale brat mi kupił nawet nie wiedziałam co zamawia ) zjadłam ze smakiem bo uwielbiam frytki :) Dla nikogo nie zaszkodzi zjeść raz w roku :) 








- cała ryba zrobiona na parze 










- kawałek pizzy , tego nawet nie będę komentować , ale się przyznaję zjadłam kawałek aż ślinka ciekła ! 
















- barszcz czerwony ( cioci Ani - robię wszystkie zupy z jej przepisów , bo uwielbiam ) z duszonymi ziemniakami 
















- 2 naleśniki z serkiem wiejskim i miodem :) Pycha !











- gołąbek z ziemniakami robionymi na parze














- szyja z indyka uduszona z cebulką i pieczarkami z sałatą ze śmietaną 










Podwieczorki :


Ptasie mleczko mamy :) 
Prosty przepis :) Galaretka + mleko
Pyszne , sycące i ładnie wygląda :) 











- Banan z gorzką czekoladą na ciepło z grilla :)














- kisiel z chrupkami kukurydzianymi :)














Piłam bardzo mało , jak byłam w domu w dzbanku była przygotowana woda z cytryną i paroma listami mięty , obłędna muszę kupić świeżą mięta ! 











Co zjadłam przez dwa tygodnie a mogłam uniknąć ? Już piszę i się przyznaje .
- kawałek pizzy 
- 3 kawałki sernika z rosą który uwielbiam a mama zrobiła 
- porcje frytek
- lody miętowe z kawałkami gorzkiej czekolady
- dwa lody z automatu 
- tortilla z mięsem cielęcym 
- 2 x udko z kfc
- 7 piw smakowych ( warka cytrynowa - do grilla )
- 2 białe bułki
- piankę z grilla 
- krakersy z makiem 
- woda smakowa 
- popcorn karmelowy w kinie 
- 2 małe paczki paluszków 
i raczej to wszystko :)
Dla jednych to będzie dużo dla innych mało , ja uważam że wszędzie były pokusy i mało jadłam w domu więc mogłam sobie pozwolić , miałam bardzo dużo ruchu ! :) Pobudka o 6 rano wychodziłam około 8 i wracałam o 23 i tak codziennie nie liczę wyjazdów :) Waga wskoczyła ok ! ale nie przejmuję się do końca roku chcę zobaczyć 7 , mam nadzieje że się uda i oczywiście od dzisiaj znowu nie jem tych małych zakazanych skarbów które czasami kuszą zapachem i smakiem ! Dołączam więcej ruchu - bo wiosna - bo mogę :) 








Na koniec zdjęcie :) W podróży :) Musiałam zrobić w tym miejscu zdjęcie , chociaż jedna strona jest skreślona tylko dlatego że ulica jest rozkopana , Słynny znak gdzie - nieważne gdzie skręcisz i tak dojedziesz do celu 
P.s Na dzień dzisiejszy 86.6 kg :) 





Pat - Wiem że się uda  ! 

6 komentarzy:

  1. każdy ma prawo do chwili słabości, tą pizzą się nie przejmuj :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Zazdroszczę urlopu :):) Na zdjęciu wcale nie wyglądasz na 86kg, ja bym Ci dała maks 70kg :) A sernik z rosą nie jest wcale taki tuczący. Jak już mam jeść jakieś słodkości to wybieram właśnie jego, ponieważ ma dużo białka :) Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  3. aaaa bierzesz udział w tym konkursie z mojanowafigura.pl/blogerki? tak mi się przypomniało :> bo w sumei czasu już niedużo, a spa chyba każdej z nas się przyda :) tylko , że ja nie mam bloga, to sama muszę sobie takie zafundować...

    OdpowiedzUsuń
  4. To dobrze ze urlop sie udalo :)

    Zapraszam
    zdrowiezwyboru.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  5. czasami można i kawałek pizzy zjeść ;) nie przejmuj się :)

    OdpowiedzUsuń